20 maja 2014

Planeta Organica- (nie)Czarna maska marokańska.

Tygodniowy pobyt w domu nie okazał się zbyt produktywny, a odkładanie uczelnianych spraw na ostatnią chwilę jest moją najgorszą zmorą, czego wynikiem było uzupełnianie laboratoryjnego zeszytu do północy- zdecydowanie nie polecam. ;)

Dziś napiszę o masce, która na początku nie zachwyciła mnie swoim działaniem. Dopiero regularne, systematyczne stosowanie przyniosło dobre efekty.

Od producenta:
"Czarna marokańska maska dla włosów stworzona na bazie cennego organicznego oleju arganowego – jednego z najrzadszych i najdroższych olei na świecie. Olej zawiera wysoki procent witamin E i F, intensywnie odżywia i pielęgnuje osłabione włosy. Olej neroli przywraca włosom elastyczność, pozostawia wykwintny niepowtarzalny aromat. Olej wawrzynu szlachetnego (laurowy) jest naturalną ochroną przed zanieczyszczonym środowiskiem i źródłem witamin dla skóry głowy i włosów. Wzmacnia korzenie i zapobiega wypadaniu włosów. Czarna oliwka zawiera 16 podstawowych aminokwasów, które są niezbędne włosom i skórze. Oliwa z oliwek odżywia włosy, natychmiast zwilża i dodaje włosom miękkości. "
źródło- wizaż.pl

Skład:

Woda wzbogacowa w olej arganowy, olej z kwiatu gorzkiej pomarańczy,ekstrakt z wawrzynu, oliwę z oliwek, olej eukaliptusowy, olej lawendowy,  olej z oregano, emolienty, konserwanty, dwa sylikony z grupy tych delikatniejszych, zapach i konserwanty

Skład, jak w większości rosyjskich kosmetyków, zaczyna się od magicznego zwrotu " Aqua with influsions of...". Jedni sądzą, że oznacza to, że tych wszystkich olejów i ekstraktów jest tyle, co kot napłakał, a czy jest to prawda, tego raczej nie da się skontrolować ;) Mnie rosyjskie kosmetyki służą, więc się zagłębiać w ten fakt, póki co, nie będę :)

Użytkowanie
Maska zamknięta jest w solidnym słoju, niestety, bez dodatkowego, ochronnego wieczka. Bardzo podoba mi się desing opakowań serii Planety Organici. Nazwa wskazywałaby na czarny kolor maski, jednak zonk- maska jest ciemnozielona. Po otwarciu od razu czuć mocny, intensywny, męski zapach- na szczęście nie utrzymuje się on po myciu. Konsystencja jest ok, ani nie jest tak lejąca, jak maska drożdżowa, ani tak zbita jak maska z Organic Shop-miód i awokado. 

Efekty
Według opisu, maska ma ograniczać wypadanie włosów i wzmacniać ich korzenie. Tego działania nie zauważyłam, jednak ładnie łagodzi skalp, nie podrażnia i nie powoduje wysypu. Maska stosowana raz na jakiś czas działała bardzo przeciętnie, dopiero regularne stosowanie przyniosło upragnione rezultaty- włosy po jej użyciu są nawilżone, mięsiste, fale są ładnie podkreślone, brak puchu. Jest to mój kolejny już włosowy pewniak :) 

17 komentarzy:

  1. bardzo fajne błotko,z planeta organica mam balsam do włosów i jest świetny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z balsamów najbardziej lubię Aleppo i marokański :)

      Usuń
  2. U mnie niestety się nie sprawdziła, ale może to dlatego, że nie stosowałam jej regularnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może :) Ostatnio dokańczam napoczęte maski/szampony/balsamy- stawiam je na wannie i używam tylko ich ;p

      Usuń
  3. Wygląda średnio apetycznie :DDD ale za to bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Pachnie, niestety, nie naturalnie :P

      Usuń
  4. jakoś mnie nie przekonała swoim wyglądem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, liczy się działanie :))

      Usuń
  5. Mam na nią ochotę od dłuższego czasu, chociaż w internecie krążą na jej temat podzielone opinie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio moim pewniakiem stala sie tajska, ale i ta bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maski jeszcze nie używałam, mam ja w swoich zapasach, ale przyznaję, że mam trochę obaw, bo wersja tajska i złota raczej się u mnie nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajskiej ani złotej nie próbowałam, złotą mam w zapasach :P Czytałam, że tajska jest lekka, ta jest z kategorii tych cięższych i mocniejszych masek, więc może Ci się spodoba?

      Usuń
  8. Moja ulubiona z serii planeta organica, z ajurwedyjską i toskańską niezbyt się polubiłam. Kusi mnie nadal tajska, zwłaszcza że ma ukochaną przeze mnie jojobę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toskańska też mi nie przypadła do gustu:/ O tajskiej czytałam, że jest dość lekka, a ja lubię cięższe maski :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Oj tak, pachnie też nie najlepiej :) Jednak jej działanie wynagradza te minusy ;)

      Usuń
  10. Nie wygląda zbyt zachęcająco, ale cóż, najważniejsze, że działa

    OdpowiedzUsuń