Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

6 kwietnia 2014

Wypryskowy killer- tonik z kwasem mlekowym

Pierwszy tonik z kwasem mlekowym ukręciłam ok. rok temu. Po stosowaniu OCM na policzkach wyskoczyło mi mnóstwo zaskórników zamkniętych. Oczywiście najpierw tłumaczyłam to sobie jako "oczyszczanie" skóry, jednak kiedy podskórne krostki nie znikały, a wręcz pojawiało się ich coraz więcej, OCM definitywnie odstawiłam. Niestety, samo zaprzestanie używania mieszanki olejów nie cofnęło powstałych zmian.Wtedy też tytułowy tonik  doskonale przegonił sporą część nieprzyjaciół na policzkach. Zużyłam dwa toniki, po czym zdecydowałam się na kurację retinoidową.
Stosowałam Retin-A od października(o ile sie nie mylę). Zbieram się powoli do napisania osobnego postu na ten temat, gdyż rezultaty okazały się dość nietrwałe.
Tak czy siak, odstawienie Retinu-A przyczyniło się do ogromnego, zmasowanego ataku zaskórników i wielkich, bolących gul. Przypomniałam sobie wtedy o starym, dobrym toniku z kwasem mlekowym.
Mój tonik wykonuję wg. przepisu ze strony ZSK. Jedyna modyfikacja to zamiana hydrolatu szałwiowego na hydrolat z kocanki.
 Skład toniku na 50 ml:
10% koncentratu z aloesu - 5 g - Łyżeczka
12% kwasu L-mlekowego 80% - 6 g - 5ml - Łyżeczka
6% mocznika - 3 g - 5 ml - Łyżeczka
3% sorbitolu 70% - 1.5 g - pół małej płaskiej miarki
0.5% alantoiny - szczypta alantoiny
68.5% hydrolat z kocanki - 34.25 ml
Jak widać, tonik zawiera aż 12% kwasu mlekowego- spora dawka. W akcie desperacji stosowałam go dwa razy dziennie, głównie punktowo na wypryski. I tu wielkie brawa dla niego- bolące gule, po nocy były znacznie mniejsze, "nieboląca" i szybko się goiły. Jednak tak częste stosowanie spowodowało, że skóra się do niego przyzwyczaiła po ok 3 tygodniach i jego efektywność znacznie zmalała. Tonik nie wysuszył mojej skóry, nie podrażnił,  jednak dla osób, które będą miały pierwszą styczność z tym kwasem, radziłabym spróbowanie toniku o mniejszym stężeniu, np z tego przepisu KLIK. 

Używałyście tego toniku? Macie jakieś sposoby na te nieszczęsne, zamknięte zaskórniki?


21 lutego 2014

Od zachwytów po rozczarowanie, czyli- Make Me Bio- Orange Energy

Bez wykrętów napiszę na początku, że moja mega długa, blogowa przerwa wynikała z... chęci odpoczynku i mojego lenistwa. Przez te dwa tygodnie nie czytałam żadnego bloga, przez co mam ogromne zaległości, które muszę nadrobić w najbliższym czasie.
Dziś napiszę Wam o kremie, którego wspaniały skład i świetna recenzja u Anuli KLIK, sprawiły, że skusiłam się na jego zakup.

Od producenta
"Orzeźwiający zapach kwiatu pomarańczy działa stymulująco na umysł. Olejki z migdałów, jojoba i shea doskonale nawilżają, odżywiają i chronią skórę nie pozostawiając uczucia ociężałości. Wyciąg z rumianku dodaje uspokajająco- łagodzące funkcje. Ten aksamitny krem jest idealnym wyborem na świeżą dawkę energii każdego dnia!
Bez Parabenów, siarczanów, sztucznych zapachów i konserwanów. 
Nałożyć krem na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu a natępnie delikatnie wmasować. Stosować rano i wieczorem."

Skład
Wszystkie zapewnienia producenta, w stosunku do składu, są spełnione. I to mi się podoba!

Użytkowanie
Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku ze szkła oranżowego, przez co jest on dość ciężki. Desing jest ładny i prosty, taki naturalny. Jedna rzecz bardzo zdziwiła mnie w opakowaniu- brak ochronnej nasadki na krem- takiej, jak często są w maskach. Z kremu wytrąca się olej i naka nasadka byłaby dodatkową ochroną przed wylaniem i zanieczyszczeniami. 
Krem jest dość zwarty i gęsty, ale jednocześnie miękki. Ładnie rozsmarowuje się na skórze, nie wchłania się do matu, pozostawia na skórze delikatną, nietłustą powłoczkę. Jak wspomniałam wyżej, z kremu wytrąca się olej. Producent tłumaczy to zjawisko zastosowaniem naturalnych emulgatorów. Mi to nie przeszkadza, ale nie wygląda to estetycznie... Dlatego osoba nie obeznana w naturalnych kosmetykach mogłaby uważać krem zepsuty.
Nie wiem, czy wcześniej wspominałam, ale zapach kosmetyków nie jest u mnie wartością priorytetową. Jednak zachwalany zapach pomarańczy zadziałał na moje zmysły. Nie żebym spodziewała się aromatu świeżych cytrusów, ale zapach kremu po prostu mnie zawiódł. 



Działanie
Na początku byłam nim zachwycona. W mrozy dobrze chronił skórę, makijaż ładnie się na nim trzymał. Stosowałam go również na noc. Krem bardzo dobrze nawilżał i koił skórę. Ale... po pewnym czasie, po rozsmarowaniu kremu, skóra robiła się czerwona jak pomidor, była ściągnięta, gorąca i piekła. Od razu zaznaczę, że nie zmieniłam innych kosmetyków. Taka reakcja nie pojawia się zawsze, jest ona 'losowa'. Nie mam pojęcia, od czego zależy. Dlatego krem został zdyskwalifikowany jako krem dzienny- zrobił mi z buzi "pomidora"  po raz pierwszy, gdy akurat szliśmy z TŻ na rocznicową kolację :/ Używam go co parę dni na noc, zawsze z nadzieją, że obędzie się bez niespodzianek.
Po raz pierwszy zdarzyła mi się taka reakcja na jakiś kosmetyk. Jednym składnikiem kremu, który mogłabym za to winić jest ekstrakt z rumianku, gdyż oleje były składnikami innych, używanych przeze mnie kremów. Sporą część kremu odlałam mamie, u niej nie powoduje on żadnych zmian. W związku z tym, ani nie mogę go odradzić, ani polecić.
Tej wersji kremu nie kupię ponownie, ze względu na to podrażnianie. Testuję teraz wersję Featherlight do cery tłustej i póki co spisuję się dobrze.

Miałyście może podobną reakcję skóry na jakiś kosmetyk?

17 stycznia 2014

Piątek-dzień dla twarzy-Twarzo-oczyszczacze

Dziś kolejny wpis z serii "Piątek- dzień dla twarzy". Pisałam już o nawilżających maseczkach, odżywczym kremie, a dziś czas na słowo o oczyszczaniu twarzy.

Zacznijmy od standardowego, codziennego demakijażu. Nie używam żadnych dwu-fazówek itp.
Stosuję miodowe mydło nawilżające babuszki Agafii lub sprezentowaną przez koleżankę z Białorusi piankę do mycia twarzy z Green Pharmacy. Jeśli makijaż jest mocniejszy, najpierw nakładam trochę oliwki, a następnie mydło lub piankę.

Mydło ma bogaty skład, pełen syberyjskich ziół, jego substancja  myjącą to Magnesium Laureth Sulfate.Średnio zmywa makijaż, nie zawsze daje rade mocniejszej eyelinerowej kresce czy tuszowi do rzęs. Ale jest to produkt w zamyśle producenta do mycia dłoni, więc się nie czepiam;)
Pianka natomiast ma dość nieciekawy skład, są i PEG, zmywalny wodą silikon, DLS, MSL. Na początku podeszłam do niej, jak do jeża, jednak po czasie stwierdziłam, że krzywdy mi nie robi. Czasem nie umiem pojąć tego absurdu, kiedy kosmetyki z dobrymi składami działają kiepsko, podczas, gdy te z składami słabymi działają bardzo dobrze. Też tak macie, czy tylko moja i cera i włosy są tak niewdzięczne?;)

Czyściki do twarzy firmy "Wash my back" kupiłam już jakiś czas temu w Rossmannie za 5 zł/sztuka.Nie wiem, czy są one jeszcze dostępne, sprawdzę przy najbliższej wizycie;). Aktualnie przeżywają drugą młodość i wróciły w łaski. Stosuje je co parę dni w duecie z w.w specyfikami. Dobrze oczyszczają skórę, jest ona gładka i rozjaśniona. Dzięki nim nie mam problemu z suchymi skórkami.

Oba peelingi są prezentami od koleżanki z Białorusi.
Ten w zielonej tubce pochodzi firmy Czysta Linia. Firma kreuje się na naturalną, jednak produkty zawierają często parafinę i inne nieładne składniki;).W peelingu zatopionych jest wiele maleńkich drobinek, jednak jest on delikatny, do lekkiego, częstego oczyszczenia twarzy.
Drugi produkt to kawowo-miodowy peeling Green Pharmacy. Patrząc na tubkę myślałam, że drobinkami ściernymi są tu zmielone ziarna kawy, jednak tak nie jest- drobinki to zmielone nasiona moreli. ;) Tytułowe składniki są za zapachem:/ Drobinek jest mało, peeling również należy do grona delikatnych.




Maseczki oczyszczające reprezentują przy produkty. Dwa z nich nie są typowymi maseczkami, a raczej peeligami enzymatycznymi, ale skoro trzymamy je dłużej niż chwilę na twarzy, zaliczę je do grona maseczek.
Pisałam Wam już o nawilżającej maseczce z Organic Shop, która u mnie sprawdziła się świetnie. Podobnie jest z tymi dwoma produktami.
Błotna maska delikatnie oczyszcza, rozjaśnia i nawilża skórę. Ładnie podsusza też niedokonałości.
Składowo prezentuje się dobrze- ekstrakt z alg, błoto z morza martwego, olej migdałowy i ekstrakt z morszczyna,
Peeling enzymatyczny to już wyższy kaliber- bardzo dobrze oczyszcza skórę, niedoskonałości goją się szybciej. Jest to sprawka kwasu glikolowego, który jest na drugim miejscu w składzie;). Nie radziłabym nakładania peelingu na cerę podrażnioną- po aplikacji następuje pieczenie. Obok kwasu glikolowego znajdziemy oliwę z oliwek, masło mango, olej makadamia.
Czarne mydło z Organique, którego działanie jest w internecie porównywalne z peelingiem enzymatycznym. Mydliny zostawiamy na twarzy przez 7-10 minut i spłukujemy wodą. Czarne mydło to najmocniejszy zawodnik z tej trójki. Bardzo mocno oczyszcza skórę, aż "skrzypi". Pory są oczyszczone, cera zmatowiona, czysta, lekko ściągnięta. Nie stosuję go często, ze względu na częste podrażnienia i przesuszenia po Retin A.

Jak widzicie, nie znalazły się tu maseczki do rozrabiania, czyli spirulina i glinki. Powoli się do nich przekuję- ostatnio rozrobiłam za dużo spiruliny i resztę schowałam do małego pudełeczka po kremie i włożyłam do lodówki. Z maseczkę nic się nie stało i używałam jej jeszcze 3 razy:-)

W zestawieniu brak płynu micelarnego. Aktualnie używam tego z Tołpy i nie różni się niczym, poza ceną, od tego biedronkowego. Toniki też używam, jednak już od jakiegoś czasu żadnego nie ukręciłam i muszę ten błąd naprawić;)

Znacie te produkty? Czego używacie do oczyszczania twarzy?

P.S W SuperPharm promocja na Cicaplast B5 z La roche Posay. Produkt ma długą datę przydatności;)

3 stycznia 2014

Piątek-dzień dla twarzy- maseczki nawilżające-hit i kit

Włączone ogrzewanie, niekorzystne warunki atmosferyczne i retinoidy to skuteczna mieszanka wysuszająca cerę. Podrażnione i odwodniona cera domagała się czegoś więcej niż ser i kremów. Dlatego zdecydowałam się na maseczki nawilżające. Póki co mam dwie, jedna okazała się hitem, a druga kitem.

Najpierw kupiłam algową maseczkę nawilżającą Planeta Organica, przy okazji zamówienia na Lawendowej szafie. Zachęciły mnie pozytywne opinie na blogach i bogaty skład. 



Skład
 Aqua enriched with Furcellaria Lumbricalis Extract, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Ascophyllum Nodosum Extract, Digitata Extract* , Fucus Vesiculosus Extract, Kappaphycus Alvarezii Extract , Spirulina Maxima Extract, Chondrus Crispus Extract, ), Lauryl GlucosideN, Porphyra Yezoenzis Extract ,  Hydroxypropyl GuarN, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Calendula Officinalis Oil, Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract, Xanthan GumN, Amaranthus Cruentus Oil, Lavandula Officinalis Oil, Macadamia Terniolia Nut Oil*, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Rosa Canina Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil*,  Chamomilla Recutita Oil, Tocopheryl Acetate , Sodium Ascorbyl Palmitate, Panthenol , Retinyl Palmitate, Hydrolyzed Rice Protein, Camelia Sinensis Leaf Extract, Plantago Lanceolata Leaf Extract, ChlorophullN, BisabololNI, Sodium HyaluronateN, Benzyl AlcoholNI, Dehydroacetic Acid, Sodium BenzoatNI, Potassium SorbateNI, CaramelN.

Woda wzbogacona w: ekstrakt z czerwonych wodorostów, olej z orzechów brazylijskich, ekstrakty z brązowych i czerwonych alg, ekstrakt ze spiruliny, ekstrakt z chrzęścicy kędzierzawej, emulgator, ekstrakt z czerwonych alg, zagęstnik, sok z aloesu, olej z nagietka, ekstrakt z korzenia kurkumy, zagęstnik, olej z szarłatu(amarantusa), olej lawendowy, olej makadamia, olej z wiesiołka, wit. E, wit.C, pantenol, wit. A, hydrolizowane proteiny ryżu, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z babki lancetowatej, chlorofil, bisabol, kwas hialuronowy, konserwanty

Użytkowanie 
Maseczka zamknięta jest w plastikowym słoiczku z ciemnego szkła.Sklep niefortunnie nakleił naklejkę z polska informacją o produkcie, gdyż uniemożliwiała ona otworzenie produktu.
Maseczka ma galaretowatą konsystencję. Jest brunatno-zielonkawa, półprzezroczysta. Jej zapach jest bardzo intensywny, kojarzy mi się z rozgrzewającą maścią, którą w dzieciństwie rodzice używali do nacierania podczas przeziębienia.;) Nie miałam do czynienia z innymi maskami algowymi, więc nie wiem, czy pachną one podobnie, czy jest to zapach charakterystyczny tylko dla tej maseczki.
Maska jest wydajna.


Działanie
Po tak rewelacyjnym składzie oczekiwałam wiele. Jest to moja pierwsza maska nawilżająca, wcześniej kupowałam tylko te oczyszczające. Nakładałam ją ok. 2 razy w tygodniu na oczyszczoną twarz na 10-15 minut. Maska, po nałożeniu, przyjemnie chłodzi skórę. Intensywny zapach maseczki nie ulatnia się, czuć go przez cały czas, dlatego nie polecam jej dla wrażliwych nosów;). Efekty, no właśnie.... Niestety, po zmyciu nie zauważyłam obiecanego nawilżenia. Skóra była napięta, rozjaśniona, ale nie nawilżona, odżywiona.:( Szkoda, nie tego oczekiwałam... Podzielę się nią z siostrą, może u niej sprawdzi się lepiej.
Maseczkę kupiłam w sklepie Lawendowa szafa za 19 zł(100 ml).


Podczas stacjonarnych zakupów w Hurtowni Relax, wrzuciłam do koszyka nawilżającą maseczkę z firmy Organic Shop. 

Skład
Aqua with infusion of organic Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glicerin. Amorphophallus Konjac Root Powder, Panthenol, Xanthan Gum, Bambusa Arundinacea (Nigro Munro) Leaf Extr., Alantoin, Zinc PCA. Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Cananga Odorata Flower Oil.

Woda wzbogacona o: sok aloesowy,  gliceryna, puder z korzenia koniaku, pantenol, zagęstnik, ekstrakt z liści bambusa, alantoina, cynk, zapach, konserwanty, olejek ylangowy

Użytkowanie
Maska zamknięta jest w tubce. Nie ma problemu z jej wydobyciem.  Ma żelową konsystencję. Jest bezbarwna, pachnie intensywnie, ale przyjemnie. Skład jest mniej imponujący w stosunku do poprzedniczki, ale po raz kolejny przekonałam się, że nie zawsze bogaty skład gwarantuje dobre działanie.

Działanie
Używam ją ok 2-3 razy w tygodniu na 15-20 minut. Po zmyciu skóra jest nawilżona, miękka, elastyczna. Czyli taka, jaka powinna być po zastosowaniu nawilżającej maski. Suche skórki są mniej widoczne, a przesuszenia i podrażnienia są złagodzone. Jest super, gorąco polecam!
Maseczkę kupiłam w Hurtowni Relax za 9,50 zł(75 ml).

28 grudnia 2013

Piątek-dzień dla twarzy-DIY intensywny krem na noc

Biorę udział w akcji zorganizowanej przez Blondregenerację- Piątek- dzień dla twarzy. Zagapiłam się i przez poświąteczne lenistwo trochę zaniedbałam bloga, ale dziś postaram się nadrobić wczorajsze
zaległości.
Już wcześniej wspomniałam Wam o kremie, który ukręciłam jako pomoc w walce z suchymi skórkami po retinoidowej kuracji. Mazidło miało być silnie nawilżające, odżywcze i regenerujące. Jak wyszło?

Jest to krem na bazie kremowej, więc jest prosty w wykonaniu. Posłużyłam się przepisem z ZSK, jednak nieco go zmodyfikowałam 
Receptura
10 ml bazy kremowej
10 ml olei-5 ml olejku Baikal Herbals+ 5 ml oleju z róży piżmowej
30 ml fazy wodnej - 5 ml kwasu hialuronowego 3,2%, 1 ml witamin all in one, 2 ml wyciągu z aloesu , 2.5 ml wit B3 (płaska łyżeczka 2.5 ml), 2.5 ml pantenolu, szczypta alantoiny, 15 ml hydrolatu oczarowego   +konserwant

Olej Baikal Herbals- pisałam o nim tu. Ma bardzo fajny skład- m. in olej z maliny moroszki bogaty w antyoksydanty i NNKT, olej rokitnikowy- również bogaty w anyoksydanty, naturalny filtr UV 
Olej z dzikiej róży- bogaty w wit. C i A, antyoksydanty, pobudza skórę do regeneracji, chroni przed szkodliwymi czynnikami środowiska, odbudowuje właściwości ochronne skóry
Kwas hialuronowy-utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry, nośnik substancji aktywnych
Witaminy All in one- mix witamin:  E, C,B3,  B5,  B6. - nawilża, zmiękcza skórę, stymuluje do regeneracji. 
Wyciąg z aloesu- nawilża, wygładza, działa przeciwzapalnie, łagodząco
Niacynamid- działa przeciwtrądzikowo, stymuluje syntezę kolagenu,poprawia nawilżenie i elastyczność
Pantenol- nawilża, łagodzi podrażnienia, penetruje do głębszych warstw skóry
Alantoina- działa regenerująco, nawilżająco, łagodzi zaczerwienienie i pieczenie skóry
Hydrolat oczarowy- działa ściągająco, przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, reguluje prace gruczołów łojowych

Krem ma bogatą konsystencję, jest tłusty. Jest żółty, co jest zasługa i oleju z róży rdzawej i oleju Baikal Herbals. Nie barwi jednak skóry ani ubrań/poszewki. Ma miły, delikatny zapach. Nie wchłania się do matu, zostawia na skórze tłustą powłoczkę, przez co może byś stosowany tylko na noc. Bardzo dobrze nawilża i regeneruje skórę- uratował mój nos po 2-dniowym katarze. Nie oczekuję jednak od niego cudów, retinoidowe suche skórki co prawda nie znikają, ale są mniej widoczne i zmniejszają się. Zauważyłam jednak coś niepokojącego- po nałożeniu kremu miejsca podrażnione lekko szczypią, jednak to szczypanie szybko ustępuje. Nie ma żadnego wpływu na niespodzianki- nie zapycha, nie przyspiesza ich gojenia.

Jak widać na załączonym zdjęciu, krem się lekko rozwarstwia, wypływa warstwa olejowa. Nie wiem, czym jest to spowodowane, jednak nie przeszkadza to w użytkowaniu.

Czy ukręcę go ponownie? Nie wiem, być może postaram się stworzyć coś mocniejszego, np. z dodatkiem kwasu. Generalnie to fajny, nocny kremik, idealny na zimowe przesuszenie i zmęczenie skóry. 

11 grudnia 2013

Kremy do twarzy Apis-niska cena, super skład

Kolejny już wpis autorstwa mojej młodszej siostry, A. :) Znów pielęgnacja twarzy,tym razem z kremami naszej rodzimej marki Apis.

 Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dwóch kremów marki Apis: ujędrniającego kremu do twarzy z żurawiną i olejkiem arganowym oraz kremu z miodem i mleczkiem pszczelim. Oba kremy na stronie Apisu kosztują po 15 zł (+ przesyłka) Możemy je również zamówić do najbliższej apteki DOZ, wtedy koszt kremów wynosi około 13 zł za każdy.
Oba kremy mają po 110 ml , zamknięte są w plastikowym okrągłym opakowaniu.

Krem ujędrniający do twarzy z żurawiną i olejkiem arganowym:


Wizaż : KLIK

Skład: Aqua, Grape Seed Oil (olej winogronowy), Sunflower Oil (olej słonecznikowy), Argania Spinosa Oil/Argania Spinosa Kernel Oil (olejek arganowy), Glycerin , Carbomer (substancja zagęszczająca), Cranberry Extract (ekstrat z żurwainy), Aloe Extract (ekstrat z aloesu), Cetearyl Alcohol & Ceteareth 20 (emolient), Collagen (kolagen), Elastin (elastyna), Zinc Oxide (tlenek cynku- filtr), Titanium Dioxide (tlenek tytanu- filtr), Triethanoloamine (regulator pH), Ascorbyl Palmitate (przeciwutleniacz), Ascorbic Acid (przeciwutleniacz), Citric Acid, Tocopherol( wit. E - przeciwutleniacz), Methylchloroisothiazolinone (substancja konswerwujące), Methylisothiazolinone (substancja konserwująca), Benzyl Alcohol (substancja konserwująca) , Parfum

Moja opinia:  Po pierwsze kwestia ceny a pojemności - za niską cenę otrzymujemy aż 110 ml, więc nie musimy się tylko ograniczać do używania go do twarzy :) Dobrze też sprawuje się na włosach, do kremowania włosów przed myciem- ze względu na bogaty skład w oleje, ekstrakty, kolagen i elastynę. 
Po drugie skład, według mnie jest świetny - zwłaszcza za taką cenę. Jest wiele innych, droższych kremów, które nie mają tak wysoko w składzie ekstraktów, olejów itp. Wchłania się szybko, pozostawia miłe uczucie nawilżonej skóry, ma ładny zapach. Jest lekki,wydajny, nie pozostawia tłustego filmu. Posiada filtr SPF15 - nie jest to wystarczające na dzień, jednak lepsze to niż nic (lepiej, że jest, niż go nie byłoby wcale :)). Bardziej nadaje się na wiosnę/lato, ze względu na lekką konsystencję i to, że nie klei się. Podsumowując, polecam go każdemu - warto spróbować i nie przepłacać za droższe ale uboższe w ekstrakty kremy ,a jeśli nie sprawdzi się na twarzy to śmiało można go zużyć do ciała :) Zresztą balsamów do ciała o takim składzie to ze świecą szukać :)


 Regenerujący krem z miodem i mleczkiem pszczelim

Wizaż: KLIK

Skład: Aqua, Olive Oil (oliwa z oliwek), Glycerin, Sunflower Oil (olej słonecznikowy), Carbomer (substancja zagęszczająca), Cetearyl Alcohol & Ceteareth 20 (emolient), Royal Jelly Powder (mleczko pszczele), Tocopherol (antyoksydant), Hydrogenated Retinol (retinol - wit. A), Triethanoloamine, Tocopheryl Acetate (antyoksydant), Linoleic Acid, Ascorbyl Palmitate ( antyoksydant), Ascorbic Acid (antyoksydant), Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone (substancja konserwująca), Methylisothiazolinone (substancja konserwująca), Benzyl Alcohol (substancja konserwująca), Parfum, Beta Carotene (betakaroten).

Moja opinia: Pojemność 110 ml, cena podobna co do żurawinowej wersji :) Skład mniej mi odpowiada w porównaniu do poprzednika. Konsystencja - gęstsza, tłusta. Zapach średni - da się wytrzymać ale jest dla mnie duszący. Jest cięższy niż żurawinowy, pozostawia lepki, tłusty film. Bardziej natłuszcza niż nawilża. Sprawdza się lepiej do ciała niż do twarzy, bo może zapchać cerę. Fajnie sprawdzi się do kremowania włosów, do rąk. Bardziej nadaje się na jesień/zimę - latem może się kleić i pod wpływem ciepła pozostawiać takie nieprzyjemne uczucie na skórze. Używałam go, wtedy kiedy chciałam natłuścić twarz podczas kuracji retinoidami. Podsumowując, nie jest zły ale szału nie robi - daje rade jako odżywczy balsam do ciała, jest lepszy niż inne drogeryjne balsamy itp :)

  A Wy, miałyście któryś z tych kremów, albo krem z arbuzowej serii? Co o nich myślicie i czy też polecacie? 

Pozdrawiam, A.

9 grudnia 2013

Mizon-ślimaczy żel do twarzy

Kto nie słyszał o żelu ze śluzem ślimaka azjatyckiej marki Mizon, ręka w górę! O samym żelu, jak i o innych kosmetykach z tej serii było głośno jakiś czas temu w blogsferze. Skusiłam się na niego i ja, przekonał mnie obietnicami szybszego gojenia się niespodzianek, działaniem przeciwzmarszczkowym. 
Swój egzemplarz zamówiłam na ebayu, za ok. 20 zł- kupowałam go ok. rok temu, teraz tubka kosztuje najtaniej 16.50(z darmową dostawą), na allegro cena jest prawie dwukrotnie wyższa;)





Od producenta:
"Żel zawiera mucynę, składnik śluzu ślimaka, pomagający zachować homeostazę skóry, utrzymuje ją czystą i gładką. Wraz z kwasem hialuronowym nawilża skórę i pomaga zachować jej zdrowy wygląd. 
Zawiera ekstrakty z wąkrotki, portulaki i zielonej herbaty skuteczne w pielęgnacji cery zanieczyszcoznej, problematycznej, adenozynę- działającą przeciwzmarszczkowo oraz peptydy i witaminy.
Polecany osobom:
-mającym bardzo wrażliwą skórę, poszukującym lekkiego kremu
-szukającym czegoś lekkiego, ale nie klejącego
-mającym suchą, wiotką skórę
-mającym przebarwienia, cerę zanieczyszczoną"

Skład:
Snail Secretion Filtrate, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Bis-Peg-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Glycosyl Trehalose, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Triethanolamine, Dimethicone/ Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Centella Asiatica Extract, Portulaca Oleracea Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Tropolone, Copper Tripeptide-1, Allantoin, Panthenol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Palmitoyl Pentapeptide-4, Adenosine, Disodium EDTA.

Tytułowy śluz ślimaczy na pierwszym miejscu w składzie, brawo ;) Trochę dalej widzimy glicerynę i kwas hialuronowy. Do tego momentu jest super, składniki są wysoko, ale dlaczego reszta ekstraktów, peptydów i innych dobrych składników jest na szarym końcu, tuż za armią silikonów i zagęstników i innych świństewek? Nieładnie! 

Użytkowanie
Żel zamknięty jest w tubie, wykonanej z elastycznego, miękkiego materiału. Jest mleczno-przezroczysty, bez zapachu. Nie ma problemu z wyciśnięciem resztek. Żel jest lekki, szybko się wchłania, nie zostawia klejącej warstwy. Nadaje się pod makijaż, nie wpływa na jego trwałość. Nadaje się bardziej jako kosmetyk na dzień niż na noc, ze względu na tą lekkość i słabe właściwości pielęgnujące. Czasami stosowałam jako serum, nakładając na niego jeszcze krem. 


Moja opinia
Duzo obietnic, a żadna niespełniona. Używałam go przez dłuuuugi czas, jako krem na dzień. Nie zapycha, ale i nie pomaga w walce z niedoskonałościami. Nie wpływa na zmarszczki- wiem, że żaden drogeryjny kosmetyk ich nie usunie, ale ten ich nawet lekko nie spłycił. Spodobała mi się forma żelu, dla tłustej cery jak znalazł;) Lekko nawilża, dobry na lato czy też wiosnę, na zimę za słaby. Tak jak wspomniałam wcześniej, według mnie jest to krem na dzień, na noc wolę coś tłustszego, konkretnego. Podsumowując, nie wyrządził krzywdy, ale i i nie zachwycił.
Cena jest niska, więc można się na niego skusić. Ja nie kupię go ponownie, zużyję resztkę, wyrzucę i nie będę wspominać z sentymentem ;)

Używałyście? Co o nim sądzicie?

12 listopada 2013

O niezmydlanej frakcji oleju sojowego słów kilka

O niezmydlanej frakcji oleju sojowego pierwszy raz przeczytałam na blogu Siempre. Zainteresował mnie przede wszystkim mat, który miała dawać ta frakcja. Jako, że zakupy półproduktowe robiłam tylko na ZSK (gdzie wtedy Niezmydlana frakcja była niedostępna), poczyniłam zakupy na Beautyever. Parę tygodni później frakcja pojawiła się na ZSK, więc, gdy koleżanka robiła zamówienie, skusiłam się i na wersję ze ZSK.

Od producenta:
Niezmydlalna frakcja oleju sojowego to kompleks składników nieulegających hydrolizie zasadowej (w odróżnieniu od glicerydów i wosków). Mieszanina zawiera lipidy odpowiadające za nawilżenie, uelastycznienie i natłuszczenie skóry. Składnikami tego kompleksu są fitosterole, węglowodory i witaminy A, D, E i K. Surowiec polecany jest także do pielęgnacji cery osób posiadających nadmiernie przetłuszczającą się skórę - bardzo łatwo się wchłania. Może być stosowany bezpośrednio na skórę.             
                                        źródło: zrobsobiekrem.pl         

Użytkowanie
Frakcja z ZSK ma postać gęstej, oleistej pasty, natomiast ta z Beutyever jest bardziej płynna.
W obu frakcjach zatopione grudki. W tej z ZSK jest ich mniej i łatwiej rozpuszczają się pod wpływem ciepła, natomiast w wersji z  Beautyever są one twardsze, trudniej się rozpuszczają i jest ich więcej. Na tym kończą się różnice w obu frakcjach.
Obie pachną dość charakterystycznie. Nie jest to ani przyjemny, ani nieprzyjemny zapach, taki olejowy, neutralny. Frakcje sa wydajne, nie należy przesadzać z ilością. Nie wchłaniają sie one do matu, na skórze zostaje taka delikatna, tłustawa powłoczka, która sprawia, że i tak skóra zostaje matowa. Dziwne uczucie;) Frakcję stosuję solo, na dzień, pod filtr i makijaż.
 Po prawej- frakcja z ZSK, a po lewej z Beautyever,



Działanie
Frakcja jest świetną bazą pod makijaż. Rewelacyjne matuje skórę, jest to trwały mat, przez co makijaż trzyma się na skórze naprawdę długo. Zmniejsza ona też widoczność porów, dobrze nawilża, nie podkreśla suchych skórek, przyspiesza gojenie się ranek. Czuć też wyraźne odżywienie i regenerację skóry- doceniam to zwłaszcza teraz, przy retinoidowej kuracji.
Na stronie Beautyever przeczytałam, że frakcja ma też działanie przeciwzmarszczkowe- nie mogę sama tego ocenić ze względu na młody wiek, ale cieszę się, jeśli jej działanie miałoby opóźnić powstanie zmarszczek.
Polecam, na pewno kupię ponownie! Zwłaszcza posiadaczki tłustych i mieszanych cer będą zadowolone, gdyż znalezienie produktu matującego, ale nie wysuszającego graniczy z cudem,Rewelacyjny produkt za niewielkie pieniądze:)

Dostępność i cena
Frakcja jest dostępna w sklepach z półproduktami:
ZSK-10 g-7.97 zł 
Beautyever 10 g-8 zł
 Mazidła- 10 g-8.33 zł
Ecospa- 10 g-8.30 zł


Naturaliskosmetyki-10 g-8,20

14 października 2013

Filtr Biore UV Aqua Rich- Bierzesz?

Filtromaniaczką nie nie byłam i nie jestem. Podczas kuracji retinoidowej filtry są koniecznością, więc i ja nabyłam jeden dla siebie. Wcześniej, buszując po e-bauy udało mi się kupić w baaardzo atrakcyjnej cenie inny azjatycki filtr firmy BRTC, który nie do końca spełnił moje oczekiwania. Tym razem skorzystałam z rekomendacji przyjaciółki i zamówiłam na e-bay'u filtr Biore UV Aqua Rich Watery Essence. 
O ile trochę znam się na analizie składów odżywek, maseczek, kremów itp, tak na filtrach nie znam się ani trochę. 


Skład prezentuje się tak:
Water, Alcohol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Lauryl Methacrylate/Sodium Methacrylate Crosspolymer, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Dimethicone, Acrylates/C10-30 Acrylate Crosspolymer, Glyceryl Stearate, Agar, Polyvinyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Citrus Grandis, Citrus Medica Limonum, Citrus Aurantium Dulcis, Xylitol, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Sodium Hydroxide, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, BHT, Fragrance
Na drugim miejscu w składzie znajduje się alkohol, który może wysuszać. Używam tego filtru już jakiś czas i u siebie tego nie zauważyłam. Widzę też jakieś cytrusowe składniki- zapach cytrusowy jest rzeczywiście lekko wyczuwalny (alkoholowy, niestety, też), agar i kwas hialuronowy. 

Użytkowanie:
Filtr zamknięty jest w miękkiej tubce, łatwo wydobyć z niej produkt. Jego pojemność to 50 g. Filtr bardzo szybko się wchłania, absolutnie nie bieli twarzy, zostawia skórę taką "miłą", jak po silikonowej bazie pod makijaż. Nie wysusza, pomimo zawartości alkoholu. Jest bardzo lekki, konsystencja jest wręcz wodnista. W filtrze są zatopione "fusiki", widoczne na zdjęciu obok. Makijaż dobrze trzyma się na filtrze, nie roluje się. Nie wpływa on ani pozytywnie ani negatywnie na trwałość makijażu. Ma faktor spf 50, więc zapewnia wysoką ochronę słoneczną. Filtr nakładam na krem, tzn wchłonięty krem ;). Wiem, że niektóre z Was używają tylko filtrów, ja jednak nie umiem odmówić sobie kremu na dzień.
Polecam, szczególnie osobom z tłustą cerą, dla których zazwyczaj filtry są zbyt ciężkie/bielące.


Dostępność i cena
Filtr jest dostępny na ebay-u w cenie od 40-50 zł, z darmową przesyłką. Jak już wcześniej wspominałam, nigdy nie miałam problemów z przesyłką, dochodzi w ciągu ok. tygodnia, czasem trochę dłużej. W razie problemów z zamówieniem mogę pomóc :)

13 października 2013

Moja pielęgnacja twarzy jesienią.

   Wracam po krótkiej nieobecności spowodowanej... poprawką. Tak, poprawką w październiku. na szczęście jest to już za mną, chociaż czekanie na wyniki jest równie stresujące co sama poprawka. Poprzednia notka została napisana przez moją siostrę, za co bardzo jej dziękuję :-)
   Dziś pokażę Wam, jak pielęgnuję twarz jesienią.
 Jesieni, jako pory roku, nie lubię, jednak w tym roku wypatrywałam zimniejszych i mniej słonecznych dni. Od maja w szafce czekał Retin-A, czyli moja nadzieja na gładką skórę. Mam nadzieję, że za jakiś, pewnie dłuższy czas, będę mogła pochwalić się efektami kuracji. Kurację zaczęłam w  ostatnim tygodniu września. Retin-A stosuję co 2-3 dni. Łuszczenie nie jest uciążliwe, mam parę małych, suchych miejsc. Czytałam też o możliwym wysypie niedoskonałości, jednak, na razie nie miało to miejsca. Niektóre podskórne gule zniknęły, czekam jednak na więcej. O efektach będę Was informować. Zaopatrzyłam się też w filtr przeciwsłoneczny, konieczny w  trakcie retinoidowej kuracji. Na filtr firmy Biore zdecydowałam się po namowach przyjaciółki. Jego niewątpliwą zaletą jest lekka konsystencja, brak bielenia i szybkie wchłanianie. Opiszę go zresztą w osobnej notce, bo zdecydowanie na to zasługuje. Pod filtr stosuje krem Baikal Herbals matujący lub Sylveco Lekki krem brzozowy. Krem Baikla Herbals dobrze matuje skórę, ale niespecjalnie nawilża, więc używam go w dni, kiedy zostaję dłużej na uczelni i zależy mi na dobre trwałości makijażu.


Wieczorna pielęgnacja prezentuje się bardziej bogato. Makijaż zmywam pianką Green Pharmacy (pięknie pachnie zieloną herbatą), którą dostałam od koleżanki z Białorusi. Dobrze zmywa makijaż i nie wysusza. Płyn micelarny Tołpy kupiłam w promocyjnej cenie w Hebe. Do tej pory używałam tego biedronkowego, jednak dziś mi się skończył, dlatego na zdjęciu jest jego następca. Wiem, że ten biedronkowy też jest produkowany przez Tołpę, jednak z ciekawości porównałam składy i nie są one identyczne. W wersji biedronkowej mamy dwa ekstrakty i pantenol, a w oryginalnej wersji ekstrakt i kwas hialuronowy. 
Przesuszoną skórę ratuje kremem botanicznym, o którym pisałam niedawno KLIK  z dodatkiem oleju z dzikiej róży lub kremem z serii babuszki  Agafii 35+. Nie maltretuję twarzy peelingami mechanicznymi, 2 razy w tygodniu używam wersji enzymatycznej z Organic Shop. Muszę przekonać się jeszcze do glinkowych maseczek, wtedy byłoby idealnie.

3 października 2013

O dobrym kremie na jesień- Natchem, Krem Botaniczny.

O kremie botanicznym naszej rodzimej firmy próżno szukać rozległych recenzji w internecie. Są co prawda trzy opinie na KWC, ale nic poza tym. Aż dziwne, bo za niewielką cenę dostajemy produkt o bardzo dobrym składzie i jeszcze lepszym działaniu.

Od producenta
Krem odżywczy z botanicznym kompleksem ekstraktów przeznaczony jest do cery suchej i normalnej. Szczególnie polecany jest do codziennej pielęgnacji skóry z problemem pękających i rozszerzonych naczynek krwionośnych. Krem botaniczny dzięki zawartości doskonale dobranych olejów oraz masła Karite, odżywia, natłuszcza i rewitalizuje zmęczoną skórę. Unikalna formuła kremu skutecznie zmniejsza zaczerwienienia skóry oraz łagodzi podrażnienia.

SKŁADNIKI AKTYWNE

Krem naturalny z botanicznym kompleksem ekstraktów z: Arniki, Kasztanowca, Oczaru Wirginijskiego, Bluszczu, Dziurawca i liści Winorośli - kompleks odpowiednio wyselekcjonowanych roślin o działaniu uszczelniającym naczyńka, poprawia ukrwienie i działa antyseptycznie. Składniki zawarte w ekstrakcie poprawiają koloryt skóry, skutecznie ją regenerując.
Olej Macadamia – doskonale zmiękcza i wygładza naskórek.
Skwalen – przyspiesza wnikanie substancji aktywnych, poprawia oddychanie skóry.
Masło Karite - doskonale natłuszcza, chroni przed utratą wody.
Olej migdałowy – dzięki zawartości witamin i składników mineralnych skutecznie zmiękcza i wygładza skórę.
Witamina E i prowitamina B5 - neutralizują wolne rodniki, wygładzają i uelastyczniają skórę, działają kojąco na wrażliwą skórę.
Allantoina – wspomaga procesy regeneracji i odbudowy skóry, działa kojąco łagodząc podrażnienia skóry.                                                                                                                        (www.natchem.pl)

Skład:
 Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Arachis Hypogaea (Peanut) Oil, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Propylene Glycol, Macadamia (Macadamia ternifolia) Seed Oil, Butyrospermum Parkii Fruit ( Shea Butter), Glyceryl Stearate (and) PEG-100 Stearate, Panthenol, Cera alba, Squalane, Cetearyl Alkohol, Ceteareth-25, Sorbitan Stearate, Allantoin, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Hedera Helix Extract, Hamamelis Virginiana Leaf Ext, Arnica Montana Flower Extract, Hypericum Perforatum Flower Extract, Vitis Vinifera Leaf Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Sodium Polyacrylate (and) Mineral Oil (and). Trideceth-6, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid (and) Citric Acid, Parfum.

Analiza składu
Na drugim miejscu widnieje olej ze słodkich migdałów, tuż za nim olej  z orzeszków ziemnych, gliceryna, emolient tłusty, humektant, olej makadamia, maslo shea, emulgator, pantenol, wosk pszczeli, skwalan, emolient tłusty, emulgatory, allantoina,  ekstrakt z nasion kasztanowca, ekstrakt z bluszczu, ekstrakt z oczaru wirginijskiego, ekstrakt z kwiatu arniki, ekstrakt z dziurawca, ekstrakt z winorośli,konserwanty, olej mineralny, antyoksydant, wit A, wit. C.

Pod koniec składu co prawda znalazło się parę dyskusyjnych składników (parabeny i olej mineralny), jednak są one w bardzo niewielkim stężeniu.

Użytkowanie
Krem zamknięty jest w słoiczku z grubego plastiku.  Krem jest bardzo wydajny, niewielka porcja wystarczy na wysmarowanie całej twarzy. Nie wchłania się całkowicie, pozostawia na skórze delikatny film. Dobry do stosowania 'na mrozy' oraz na noc, na co dzień, pod makijaż jest za tłusty. Krem w słoiczku ma szarawy kolor, nabrany na palec jest jednak biały. Ma przyjemny, mydlany,  aczkolwiek intensywny zapach. 

Efekty
Stosuje go tylko na noc.  Bardzo dobrze nawilża  i łagodzi moją zeschniętą po retinoidach cerę. Jest ona jasna i rozświetlona.  Polecam szczególnie na jesień i zimę, gdy cera jest narażona na mrozy, wiatry i inne szkodliwe czynniki. Szczególnego wpływu na naczynka nie zauważyłam, ale jaki wpływ może na nie mieć zwykły krem? 
Nie wiem czy kupię go ponownie, bo mam go już dłuugi czas, a tyle jest nowości do przetestowania.

Dostępność i cena
Dostępność jest marna. Krem można zamówic na stronie producenta: www.natchem.pl, ew szukać  w sklepach zielarskich, TU  jest też spis miejsc, gdzie można go dostać. Kosztuje 25 zł.